Nowości kosmetyczne część I

16:26 Katarzyna Piątkowska-Błaś 12 Comments

Przyznam się szczerze, że w ostatnim czasie w mojej kosmetyczce, a właściwie w toaletce przybyło naprawdę sporo rzeczy. 
Co najdziwniejsze każdy kto do niej zerka stwierdza, że chyba mi dużo kosmetyków w niej ubyło- prawda jest jednak inna… ;)


Puder sypki z Gosha jest lekki i delikatny, fajnie się utrzymuje na twarzy, nie robi efektu maski idealny do wykończenia makijażu. Znakomicie przylega do skóry i utrwala makijaż.

Pomadki z Golden Rose- jak ja uwielbiam tą firmę! 
Za to, że jest naprawdę tania i dobra. 
Kupiłam dwie: kolor 104 i 115 są ok.!

Wodoodporne kredki do ust również z GR mam numery 317, 321, 322, używam ich do konturowania ust, a czasem także na całe usta, ale żeby ich nie wysuszyć na końcu ląduje dodatkowo błyszczyk.
 Kolory wyszły prawie identyczne, jednak na ustach każda wygląda inaczej.

Essence róż do policzków konsystencja kremowa kolor 30 cold. Jest dość dobry, ale muszę bardziej opanować nakładanie tego typu produktów.

Love K.

12 komentarze:

Golden rose 201

17:10 Katarzyna Piątkowska-Błaś 16 Comments

Robiąc porządki w swojej pamięci, przypomniało mi się, że kiedyś wiele z Was pytało się mnie pod pewnym moim filmikiem o kolor lakieru  jaki miałam na paznokciach. 
Niestety w tamtym momencie mogłam Wam tylko powiedzieć, że był to lakier Golden Rose z serii Paris. 
A dziś już wiem, że jest to numer 201 :)



P.S. Właśnie otworzyłam drzwi Panu Kurierowi- przyszła przesyłka z kosmetyków z ameryki, otworzyłam ją (a właściwie rozdarłam) i już jestem zachwycona, także spodziewajcie się niedługo nowości kosmetycznych na blogu.
Love K. 

16 komentarze:

Ulubieńcy października

22:01 Katarzyna Piątkowska-Błaś 22 Comments

Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami miesiąca października.
 Będą to produkty, które mnie w ostatnim czasie zachwyciły i które polecam Wam bardzo serdecznie.



Bambino krem ochronny z tlenkiem cynku.
 Powróćmy może do czasu naszego wczesnego dzieciństwa, zapewne większość z nas niewiele pamięta z tego okresu ;) 
Jest szczególnie delikatny produktem do codziennej ochrony wrażliwej skóry niemowląt i dzieci, a także jak widać osób dorosłych. 
Dzięki zawartości tlenku cynku, talku i olejów mineralnych zapobiega powstawaniu stanów zapalnych oraz skutecznie łagodzi wszelkie podrażnienia skóry. 
Tlenek cynku dodatkowo sprawia, że krem chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych: wiatru, zimnego i suchego powietrza oraz promieni słonecznych (faktor 4).
 Nie zawiera konserwantów ani barwników. 
Stosuję go od lat, bo jest rewelacyjny, ale tylko na noc, gdyż ma naprawdę ciężką konsystencje, jednak o dziwo mnie nie zapycha. 
Lepszy od niejednych drogich kremów aptecznych i drogeryjnych.
 Bardzo łatwo dostępny i tani.


Zmywacz do paznokci o zapachu migdałów z Isany. 
Zawiera cenny olejek, szybko i dokładnie usuwa lakier z naszych paznokci, nie wysusza płytki, przyjemnie pachnie. 
Duża butelka, bardzo dobra cena ( często dostępny na promocji.)
Dla osób, które wycinają skórki i zdarza im się skaleczyć może być ideałem, gdyż nie wysusza skórek, ani nie powoduje szczypania przy drobnych skaleczeniach.

Suchy szampon Batiste. 
Ubóstwiam suche szampony, szczególnie z tej firmy.
Gdyby nie one zmuszona byłabym myć głowę pewnie 2 razy dziennie!
Nie będę się na ich temat rozpisywać, bo wkrótce na moim blogu pojawi się oddzielny post właśnie na ich temat.


Pędzel do podkładu Hakuro h 54. 
Jest to pędzel kulkowy, który ma gęste włosie, miły w dotyku. 
Służy do nakładania podkładów o płynnej konsystencji oraz kosmetyków mineralnych. 
Może być stosowany do nakładania kosmetyków brązujących lub róży. 
Rozprowadza produkt nie pozostawiając smug. 
Umożliwia równomierne nałożenie kosmetyku i uzyskanie naturalnego efektu. 
Jeden z trzech moich ulubionych pędzli do podkładu.

 
Ci co mnie bliżej znają wiedzą, że uwielbiam firmę Inglot, a zwłaszcza  ich cienie. 
Nawet jeśli na mojej drodze stają jakieś ciekawe cienie innych firm to ja próbuję uporczywie szukać zamiennika w Inglocie. 
Są w dobrej cenie, mają bardzo fajną konsystencje i pigmentacje, duży wybór kolorów.
 Recenzja moich cieni z Inglota również powinna w niedługim czasie się pojawić.

Jacy są Wasi ulubieńcy października, co Wy ostatnio odkryliście?

Love K.

22 komentarze:

What’s in my bag? Co jest w mojej torebce?

11:03 Katarzyna Piątkowska-Błaś 14 Comments

Na dobry początek Tag, który już bardzo długo krąży na yt i wśród blogerek. 
Jak się domyślacie nie mogło go zabraknąć także i u mnie. :)

Torebka jaka mi towarzyszyła dzisiejszego dnia jest jedną z moich ulubionych na czas jesień.
 Nie wiem czy to za sprawą jej kolorów czy wielkości, ale na chwilę obecną jest dla mnie idealna! Jeśli jesteście ciekawi z jakiej jest firmy to niestety nie jestem w stanie Wam tego powiedzieć, bo na metce nie znajduje się taka informacja, a kupiłam ją całkiem nie dawno w SH za bodajże 15 złotych.


Jeśli chodzi o jej zawartość  to mimo, że jest dość mała, muszę przyznać, że jest całkiem dobrze pakowna... ;)



Bez problemu mieszczą mi się w  niej dwa portfele, ulubione w chwili obecnej gumy do żucia, klucze, pendrive, telefon.


Okulary (Ray Ban model wayfarer 2140)



Masełko do ust z nivei, pomadka  z rimmela nr 16 z kolekcji Kate, oraz malutka próbka perfum z oriflame More by Demi.
Co Wy nosicie w swoich torebkach? Preferujecie na co dzień mniejsze czy większe torby?:)

Love K.

14 komentarze:

Masełka do ust Nivea ♥

18:36 Katarzyna Piątkowska-Błaś 12 Comments

Od dłuższego czasu zakochana jestem w lip butterach z nivei. Są to produkty, które podbiły moje serce na dobre! Wiatr, słońce, niska temperatura podrażniają i wysuszają nasze usta.
 Uwielbiam je za doskonałe nawilżenie, a także za delikatną, kolorową powłokę jaką po sobie zostawiają. O zapachu już nawet nie wspomnę! :)



Nivea wprowadziło na rynek 4 wersje tych produktów ja pokusiłam się na trzy z nich:


-malinową, która ma delikatnie różowe zabarwienie i zapach, który kojarzy mi się z dzieciństwem oraz rozpuszczalną gumą do żucia,


-karmelową, którą od razu po otworzeniu słoiczka mam ochotę zjeść i chyba jest moim faworytem :)

-waniliową z makadamią, hmm jest okay, ale jestem do niego uprzedzona, bo w przeszłości miałam żel pod prysznic który pachniał identycznie!
 
Cena moim zdaniem jest dobra, gdyż za pojemność 19 ml zapłacimy ok. 10 zł i bardzo często można trafić na ciekawą promocję. 
Opakowanie bez zastrzeżeń, piękne, kolorowe, przyciągające oczy klienta.
 Konsystencja podobna do wazeliny.

Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?
Kochacie czy nienawidzicie?


Love K.

12 komentarze:

Autumn nails

21:13 Katarzyna Piątkowska-Błaś 14 Comments

Jesień to czas kiedy mam większą ochotę na ciemne i stonowane kolory na paznokciach. Nie przepadam wtedy za neonami i jaskrawymi odcieniami ( choć nie powiem, czasem się trafi jakiś ). Jednak moimi  ulubieńcami stają się wszelkie odcienie brązu, śliwki, granatu, ciemnej zieleni, borda i raczej mroczne kolory...:)


Dziś mam dla Was propozycję którą bardzo lubię, a uzyskanie takiego efektu jest bardzo szybkie. Użyłam właściwie trzech produktów. 
Brokatu kupionego za 2 zł w chińskim sklepie (zapewniam Was, że w tej kwestii nie ma co przepłacać), lakieru z maybelline  colorama o numerze 261, oraz top coatu z essence. 

Jeśli chodzi o lakier z maybelline to jest to mój pierwszy lakier z tej serii i mnie nie rozczarował.
 Ma dość dobre krycie, długo się trzyma, błyszczy się i w miarę szybko schnie. 
Jedyną rzeczą do której mogłabym się przyczepić to pędzelek, trudno mi się nim starannie posłużyć, ale praktyka czyni mistrza! :) 
Jeśli natomiast chodzi o produkt z essence powiem krótko jest dobry!







  
Jakie są Wasze ulubione firmy, lakiery, kolory? Co preferujecie jesienią ?


       Love K.

14 komentarze:

Trzech Wspaniałych

21:05 Katarzyna Piątkowska-Błaś 16 Comments

Dziś na pierwszy rzut idą trzy kosmetyki, które spełniają u mnie swoje zadanie w 100%. 
W skali od 1 do 10 daję im z czystym sercem 10 punktów.
 

Pierwszy produkt to odżywka do włosów z Garniera z olejkiem awokado i masłem karite. Ma bardzo dobre opinie w internecie i wiele dziewczyn nie wyobraża już  sobie  codziennej pielęgnacji bez tej odżywki. Nie ukrywam, że skusiłam się na nią ze względu na cenę (5,99zł w Kauflandzie). Moje cienkie, delikatne, a zarazem gęste włosy po użyciu tej odżywki bardzo fajnie się rozczesują, przyjemnie pachną, są miękkie, błyszczące i faktycznie jakby bardziej odżywione. Ma kremową i gładką konsystencje dobrze wpija się we włosy, a zarazem nie obciąża ich.

Skład: Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil, Behentrimonium Chloride, Cl 15985/Yellow 6, Cl 19140/Yellow 5, Stearamidopropyl Dimethylamine, Chlorhexidine Dihydrochloride, Persea Gratissima Oil/ Avocado Oil, Citric Acid, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Hexyl Cinnamal, Glycerin, Parfum/Fragrance (FIL C39789/2).



Drugi produkt to olej rycynowy z apteczki babuni, zapewne wszystkim doskonale znany. Lubię stosować  go na moje rzęsy i brwi, natomiast na włosy w ostatnim czasie używałam go bardzo rzadko. Czasami po nieudolnej regulacji brwi przeze mnie bądź jakąś niesprawdzoną panią kosmetyczkę, jest to mój wybawca.. Włoski odrastają szybciej, są zdrowsze i delikatniej ciemniejsze. Nakładam go również w celu wzmocnienia wypadających rzęs. Jest gęsty, bezbarwny, jasnożółty, jeśli ktoś go jeszcze nie próbował to zachęcam… Kosztuje grosze!


Trzeci produkt to korektor w kremie Wake Up z Manhattanu. Tu chyba będzie dla większości szok, gdyż opinie na jego temat nie są zbytnio przychylne. Ja go jednak uwielbiam! Nadaje się on do tuszowania okolic oczu, likwiduje przebarwienia i lekkie zaczerwienienia. Jednak u osób z większymi cieniami pod oczami się on nie sprawdzi. Bardzo lubię jego delikatną, lekko wodnistą konsystencję, nie podkreśla suchych skórek, ani drobnych zmarszczek ,idealnie wtapia się w skórę, - dla mnie jest to hit!


Love K.

16 komentarze:

First steps.. of The First Days ;)

21:19 Katarzyna Piątkowska-Błaś 8 Comments


Witam serdecznie na moim blogu. Dziś piszę dla Was swojego pierwszego posta. Zapewne niektórzy pomyślą w końcu :) Ja również się cieszę, że udało się go stworzyć  i dziś widzę, że przed nami naprawdę dłuuuga droga, ale to jest akurat  mam nadzieję plus.


Powinnam chyba zacząć  od słowa wytłumaczenia skąd wziął się pomysł na tytuł mojego bloga. The first Days of Spring jak sama nazwa wskazuję (Pierwsze dni wiosny) symbolizuje przynajmniej w moim mniemaniu rozkwit, zmianę, rozpoczęcie czegoś nowego. Nie chciałabym filozofować, bo nie na tym mam się tutaj skupiać i opierać, ale dokładnie  tak  mi się ta nazwa kojarzy. Jakiś czas temu i u mnie przyszły takie zmiany. Co ciekawe było to właśnie  na wiosnę i pomimo, że mamy już pełnię jesieni u mnie ten ,,Pierwszy dzień wiosny’’ nadal trwa i mam nadzieję trwać będzie… do końca!!!

Jeśli jesteście ciekawi co będzie się na moim blogu pojawiało i jakiej tematyki będzie się on trzymał to chciałabym żeby znajdowało się tu w zasadzie wszystko, ale oczywiście będę się najbardziej skupiać na tym co najbardziej kocham czyli na urodzie i modzie.

Do następnego!

Love K.

8 komentarze: