Eucerin, DermatoClean, Dwufazowy płyn do wodoodpornego demakijażu oczu

18:15 Katarzyna Piątkowska-Błaś 12 Comments

Długo zwlekałam z recenzją tego produktu, bo moje zdanie w czasie jego używania zmieniało się kilka razy. Podsumowując daje mu 4.Stwierdzam także, że warto go kupić, ale tylko i wyłącznie na promocji, która jest czasami np. w Super-pharm i dostaniemy go za 10 zł. Natomiast jego regularna cena to, aż 40 zł :( A za 40 zł to już moje wymagania rosną. Przy kwocie 10 złotych mogę jednak na nie przymknąć oko, choć i tak nie umywa się do mojego ulubionego płyny Bebeauty z biedronki.


 Producent przedstawia nam o nim informacje:
Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, przeznaczony dla skóry szczególnie wrażliwej. Dokładnie usuwa makijaż, pozwala skórze swobodnie oddychać. Nie zawiera alkoholu, substancji zapachowych ani parabenów. Bardzo dobra tolerancja nawet w przypadkach skóry wrażliwej oraz szczególnie wrażliwej skóry okolic oczu. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.
Czy spełnia dane nam obietnice?
Tak, ale jest kilka kwestii, które moim zdaniem wpływają na niekorzyść tego produkt.
- faza wodna i olejowa nie zawsze chce ze sobą współpracować,
- kiedy fazy wodnej jest zbyt mało w opakowaniu to wtedy wylewa się ta faza tłusta po aplikacji osiada na twarzy i oczach tłusty film,
- nie usuwa makijażu oczu po przyłożeniu wacika do oczu, trzeba pocierać, ale wtedy tusz się rozmazuje,


Czyli:

+ ładne opakowanie
+ nie podrażnia oczu
+ zmywa makijaż niewodoodporny
+ dość wydajny

- rozmazuje tusz do rzęs, a dopiero potem go zbiera na wacik
- cena kosmiczna
- słaba dostępność,
Stosowałyście? A może macie inne swoje ulubione płyny?
Love K.

12 komentarze:

Ulubieńcy kwietnia

13:05 Katarzyna Piątkowska-Błaś 8 Comments

Tym razem przychodzę do Was z ulubieńcami miesiąca kwietnia. Dawno nie pojawiał się tego typu post, co było spowodowane moim rozkojarzeniem, a nie brakiem tych ulubieńców ;)

 Pierwszy fajny, bardzo lubiany przeze mnie produkt to olejek mythic oil do włosów z loreala.
Kupiłam go 2 lata temu, używam go po każdym myciu, zrobiłam odlewki dla dwóch osób i nadal jest go prawie połowa. Jest niesamowicie wydajny! Kupiłam go w salonie fryzjerskim za 60-65 zł? Ale wiem, że można dostać go znacznie taniej np. na allegro. Delikatnie odżywia i nawilża włosy, nie obciąża ich, wygładza dla mnie super!:)


Jeśli jestem przy temacie włosów muszę wspomnieć o odżywcę ,która ostatnio używałam non stop. Bardzo polepszyła kondycję moich włosów. Ma na celu zwiększać ich objętość. Hmm tego akurat nie zauważyłam, ale poza tym odżywia i sprawia, że włosy wyglądają na zdrowsze. Kupiłam ją w Tk Maxie za ok 80 zł?


 Masło do ciała soap&glory. Bardzo gęste, szybko wchłaniające się, trochę porównałabym do maseł z TBS. Opakowanie ma bardzo wygodne i poręczne. Nawilża i odzywia. Do kupienia np. w boots w uk.

Ostatni produkt to róż z Mac. Duże solidne opakowanie i boski, nie do podrobienia kolor Blush Of Youth. Utrzymuje się na twarzy cały dzień. Nie nazwałabym go nie wydajnym, ale trzeba nakładać spora ilość produktu i w przeciwieństwie do standardowych róży Mac-a jest szansa zużyć cały produkt.
Jakie są Wasze odkrycia na ten miesiąc? Z czym się polubiliście?
Love K.

8 komentarze:

Znienawidzony, okropny, produkt Nivea- odżywcze mleczko do ciała

12:12 Katarzyna Piątkowska-Błaś 6 Comments


Dziś przychodzę do Was z ogromnym jak dla mnie bublem! Producent nam obiecuje, że nivea odżywcze mleczko do ciała wzbogacone naturalnymi minerałami i składnikami nawilżającymi  odczuwalnie redukuje szorstkość suchej skóry. Bogata i kremowa formuła z olejkiem migdałowym efektywnie pielęgnuje, zapewniając widocznie gładszą skórę. Hmm w sumie to po części się nawet z tym zgodzę. Mleczko faktycznie redukuje szorstkość skóry, ale mam wrażenie, że wcale nie nawilża, a tylko daje złudny efekt nawilżenia. Jest tak naszprycowany parafiną, że boję się nim kremować nawet samych dłoni czy stóp. W momencie kiedy posmarowałam nim całe nogi na drugi dzień były pokryte zaskórnikami i krostkami. Ogólnie nie rozumiem fenomenu marki nivea, bo poza tym tradycyjnym kremem nawilżającym, wszystkie kosmetyki tej firmy robią mi krzywdę. Toniki, kremy, żele do twarzy uczulają ( mimo, że nie mam wrażliwej skóry) a mleczka i balsamy do ciała zapychają. Z pewnością nie sięgnę, po żadne nowości tej firmy...

 Cena 14,99 zł/ 250ml; 19,99 zł/ 400ml


Aqua, Paraffinum Liquidum, C13-16 Isoparaffin, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Cera Microcristallina, PEG-40 Sorbitan Perisostearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Glyceryl Glucoside, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Maris Sal, Magnesium Sulfate, Sodium Citrate, Citric Acid, Potassium Sorbate, Linalool, Limonene, Benzyl Alcohol, Geraniol, Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Cinnamyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Parfum.

Jakie Wy macie zdanie na jego temat? Lubicie czy nie?

Love K.

6 komentarze:

MAC Rebel Satin Lipstick

14:31 Katarzyna Piątkowska-Błaś 10 Comments

Jedna z najbardziej lubianych przez wizażystów pomadek w eleganckim opakowaniu. Występuje w wielu odcieniach i 7 wariantach:
- matte,
- satin,
- amplified creme,
- frost,
- glaze,
- lustre,
- cremesheen.

Spory czas temu naszła mnie ochota na rozsławioną szminkę Mac. Wybór padł na Rebel. Kolor jak dla mnie jest ciężki do sprecyzowania. Określiłabym go jako ciemno różowo fioletowy, idealny na zimę, jesień i wiosnę. Rebel ma wykończenie Satin, czyli coś jak mat ale z odrobiną subtelnego połysku.


Swatche, które robiłam na ręku przetrwały kilka godzin - pomadka jest naprawdę bardzo, bardzo trwała i wbrew pozorom możemy śmiało jeść i pić. Kolor również możemy stopniowo budować od delikatnego różu ( jeśli wklepiemy go palcem) po typową fuksje, skończywszy na wyraźnym mocnym odcieniu widocznym na zdjęciu poniżej.

Przyznaję się bez bicia, że nie potrafiłam zrobić ładnego zdjęcia swoich ust, aby kolor nie był przekłamany, więc pomogłam sobie zdjęciami ust z internetu.


Jak Wam się podoba taki odcień? Może macie jakieś swoje inne ulubione albo wymarzone kolory z Mac-a?

Love K.

10 komentarze:

Instant Light Błyszczyk do ust CLARINS

07:50 Katarzyna Piątkowska-Błaś 4 Comments

Pora na mój ulubiony produkt do ust! Jestem nim absolutnie zachwycona i oczarowana. Podpisuję się pod każdym słowem jakie kieruje na jego temat do nas producent.

Soczysty błyszczyk z pigmentami rozświetlającymi 3D daje efekt pełnych, gładkich ust. Odżywia, naprawia i chroni usta podczas stosowania.

Jego pojemność to zazwyczaj 12 ml i za taką ilość produktu zapłacimy ok 69 złotych. Bez problemu możemy go dostać w Sephorach, Douglasach, bardziej ekskluzywnych drogeriach, lotniskach itd.
Można także czasem natrafić na promocję oraz mniejsze opakowanie tego produktu (5ml)

Dostępny jest w 6 odcieniach:

  •  01 reflet rose,
  •  02 reflet coral,
  •  03 reflet beige,
  •  04 petal shimmer,
  •  05 candy shimmer,
  •  06 rosewood shimmer,


  •  Ja posiadam delikatny, jasny, różowy kolor numer 01. Jednak pozostałe 5 odcieni jest również utrzymane w kolorystyce delikatnej, naturalnej, nude.
     Błyszczyk cudownie pachnie wanilią i toffi, aplikator - gąbeczka jest komfortowy i przyjemnie aplikuje się nim kosmetyk. Trwałość jak na produkt tego typu jest naprawdę zadowalająca, błyszczyk ma dobrą przyczepność i nie wymaga zbyt częstych poprawek pod warunkiem, że nie spożywa się posiłków i zbyt często się nie pije - w takim przypadku wiadome, że się go zjada. Poza tym nie występuje tutaj efekt nieprzyjemnego mrowienia czy dyskomfort jaki dają niektóre błyszczyki. Usta są przyjemnie nawilżone/ukojone i wizualnie stwarzają wrażenie tafli wody.

    Nadaje naturalny efekt pełnych ust. Dla osiągnięcia intensywnego makijażu, zatosuj konturówkę. Błyszczyk może być aplikowany na szminkę w celu zwiększenia połysku.



    Ekstrakty z masła shea, mango i dzikich roślin pielęgnują delikatną , wrażliwą skórę. Pochodne witaminy A i E wzmacniają działanie naprawcze i ochronią przed wolnymi rodnikami. Z czystym sumieniem polecam Wam ten produkt! :)

    Love K.

    4 komentarze: