Long4lashes opinia po zakończonej kuracji

08:49 Katarzyna Piątkowska-Błaś 20 Comments

Na szybciocha z kilkoma zdaniami przychodzę do Was z moją opinią odżywki long4lashes.




Nie będę się rozpisywać na temat tego co obiecuję nam producent, bo w internecie jest już mnóstwo tego typu informacji. Co do odżywki ma konsystencje płynną lekko jakby żelową. Aplikator to bardzo wygodny pędzelek, którym jesteśmy w stanie dotrzeć  we wszystkie zakamarki naszego oka. Produkt wystarczył mi na 3 miesiące codziennego stosowania. Cena waha się od około 48 nawet  do 85 zł, więc warto czekać na promocję. Dostępne stacjonarnie w Rossmannie, supher-pharm, oraz drogeriach internetowych, a także allegro.

Poniżej dwa zdjęcia moich rzęs na początku kuracji bez tuszu do rzęs.



Efekty zaczęłam zauważać po ok 2 miesiącach. Rzęsy przestały wypadać, zagęściły się, przyciemniły, podkręciły i delikatnie urosły. Po pomalowaniu ich tuszem efekt jak za tą cenę w zupełności mnie zadawalał.









W czasie stosowania tej odżywki nie spotkały mnie z jej strony żadne nieprzyjemności :) Chciałabym bardzo wypróbować Revitalash, ale póki co jest to niemożliwe.
Co zauważyłam po skończeniu się long4lashes? Hmm wypadło kilka rzęs i podejrzewam, że z czasem wrócą do swojego wyglądu sprzed kuracji. Ale na pewno jeśli trafię na promocję to znów sobie kupię to cudo, bo za takie pieniądze nie wiem czy można dostać coś lepszego.
A Wy co na ten temat sądzicie? Stosowałyście ten produkt? A może macie i znacie jakieś inne cuda, które możecie polecić?
Love K.

20 komentarze:

Moje włosy- AKTUALIZACJA

09:53 Katarzyna Piątkowska-Błaś 22 Comments

Mijają 2 miesiące od mojego ostatniego wpisu o włosach. Zmieniam pielęgnację, także pojawiam się tu, aby Was o tym powiadomić :)
Zostawiam Wam linka do wcześniejszych wpisów włosowych.

 Teraz jak patrzę na te zdjęcia to widzę jak moje włosy urosły i zmieniły się... Jest nadzieja! :)
Moja obecna pielęgnacja to absolutne minimum po lecie. Nie jest to nic specjalnego, ani wyszukanego. Z przyjemnością teraz sięgam po sprawdzoną odżywkę i szampon Mrs. Potter's.

Olejek do włosów z Balea to świetny produkt, który fajnie wygładza, nawilża i jeszcze nigdy nie obciążył moich włosów.


Olejuję włosy praktycznie przed każdym myciem. Średnio co 2-3 dni. Nakładam jeden z wyżej pokazanych produktów na całą noc.


 Powróciłam do odżywki bez spłukiwania z gliss kur, którą uwielbiam. Ostatnio kupiłam także radical, bo pojawiło się u mnie olbrzymie wypadanie włosów, które zapewne spowodowane jest zbliżającą się jesienią

Obecny wygląd moich włosów. Końcem miesiąca wybieram się (nareszcie) do fryzjera, więc choć po części pozbędę się tych sianowatych i wysuszonych po lecie końcówek.




 No i co... nadal zapuszczamy! Choć, kusi mnie trochę obcięcie włosów od linijki, troszkę za ramiona, ale jeszcze nie!

Love K.

22 komentarze:

Gotowa na jesień!

16:43 Katarzyna Piątkowska-Błaś 8 Comments

Dzisiejszy post będzie o produktach, które zamierzam stosować tej jesieni. Jest kilka nowości i kilka sprawdzonych kosmetyków, które powróciły do swych łask.

Na pierwszy rzut idą podkłady. W lecie prawie całkowicie z nich zrezygnowałam. Nie zrezygnowałam jednak ze słońca i teraz mam kilka przebarwień. Zresztą moja skóra zawsze na jesień jest jakoś bardziej wymagająca. Ostatnio byłam także na peelingu kawitacyjnym , którym jestem oczarowana i nie chce mojej buzi zapychać byle czym.


Estee Lauder Double Wear to mój faworyt na czas jesienny. Fajnie można nim budować krycie, nie zapycha i jest godnym polecenia podkładem.


Loreal Lumi Magique wpadł w moje ręce przypadkiem od Angeliki, sprawdza się super. Co dziwne jest to podkład rozświetlający, a moja skóra jest raczej tłusta. W moim przypadku nie nazwałabym efektu po tym produkcie rozświetlającym, ale bardziej określiłabym go wyglądem zdrowej cery.


Na przebarwienia, sińce, zaczerwienienia itd mam przygotowaną u mnie nowość czyli zestaw 4 korektorów z wibo, które mnie nie rozczarowały. Dodatkowo są świetne jako baza pod cienie.


Na lekko już muśniętą słońcem skórę nie może zabraknąć mojego ulubionego bronzera z Maca-a harmony. Choć przyznam się Wam po cichu, że czaje się teraz jeszcze na bronzer z inglota 505, albo bahama mama... ;)

Powróciłam do mojej paletki z MUA Undressed, która wypełniona jest ciekawymi odcieniami brązu i złota.


A na koniec wisienka na torcie. Kultowe pomadki velvet matte z Golden rose. Posiadam dwie. Są niesamowicie piękne i bardzo do siebie podobne, dlatego jedna już rozpakowana, ale tylko swatchowana ( mam nadzieję, że się nie obrazicie) będzie do rozdania dla Was wkrótce.






Czy któryś produkt Was zainteresował? Jaki jest Wasz niezbędnik kosmetyczny na jesień?
Love K.

8 komentarze: