Swedish SPA ORIFLAME olejek i scrub pielęgnujący do ciała

12:25 Katarzyna Piątkowska-Błaś 20 Comments

W temacie zbliżającej się ku nam zimie, dziś kilka słów o duecie z ORIFLAME, który umili Wam ten czas.



Od producenta: Aromatyczny scrub do ciała, który wygładzi skórę i nada jej cudowną miękkość. Kryształki soli i sproszkowane łupiny migdałów złuszczają naskórek, a olejek imbirowy pomaga zwalczać wolne rodniki. Nawilżający kompleks Hydracare+, olejek ze słodkich migdałów i witamina E o działaniu ochronnym pozostawią skórę zdrową i miłą w dotyku.

Skład: Sodium Chloride, Parafinum Liquidum, Hydrogenated Polyisobutene, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Stearoyl, Glumtamate, Ethynole/Propylene/Styrene Copolymer, Cera Alba, Phenoxyethanol, Parfum, Aqua, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, Tocopheryl, Acetate, Helianthus Annuus Seed Oil, Zingiber Officinale Extract, Limonene, Methylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Ricinus Communis Oil, Furcellaria Lumbricalis Extract


Moje zdanie w kwestii tego produktu to prawie same superlatywy.
Zacznę od zapachu.
Dla mnie jest bardzo przyjemny.
Od razu wyczuwam imbir, który bardzo kojarzy mi się ze świętami, więc na ten nadchodzący czas super opcja.
Czuję też w nim cytrusy.
Zapach utrzymuje się na skórze przez czas typowy dla tego rodzaju produktów.
Jeśli chodzi o działanie to dla mnie jest zupełnie wystarczające.
Drobinki zawarte w peelingu są drobno zmielone, ale złuszcza dość mocno.
Jeśli chcemy zwiększyć efekt jego działania proponuje użyć go na suchą skórę.
Nie podrażnia skóry, nie pieni się na niej.
Produkt ma śliską i tłustą konsystencję, przez co lepiej używać go na noc niż na dzień.
Jest dość wydajny.
Mi wystarczył na 8-10 użyć na całe ciało.
Fajnie spisuję się tez przy np peelingu dłoni.
Opakowanie na bardzo duży plus, bo ani jedna łyżeczka nam się go nie zmarnuje i nie musimy się męczyć z wyciskaniem produktu, rozcinaniem opakowania.
Z pewnością wart wypróbowania, aczkolwiek na rynku jest wiele równie dobrych, a jednak tańszych peelingów.
Co do minusów jedynym jest cena, gdyż waha się od około 38-25 złotych.


Opis producenta:
Uniwersalny preparat z kompleksem Hydracare+ to starannie dobrana kompozycja składników pielęgnacyjnych: olejek imbirowy zwalcza wolne rodniki, natomiast kokosowy zapewnia intensywne odżywienie. Witamina E i olejek ze słodkich migdałów nadają skórze piękny, zdrowy wygląd. Stosować jako olejek do kąpieli, na wilgotną skórę zaraz po kąpieli lub na końcówki włosów przed umyciem ich szamponem.


Odżywczy olejek Swedish Spa to można powiedzieć brat powyższego peelingu.
Albo nie brat a mąż, gdyż te dwa produkty używane wzajemnie się dopełniają i uzupełniają.
Jest to ten sam olejek, który jest zawarty w tym scrubie,
Czyli zapach będzie ten sam.
Efekt jaki pozostawia na skórze jest również podobny, jednak znacznie zwiększony.
A dodatkowo jest wielofunkcyjny, bo możemy go stosować do olejowania włosów, skórek wokół paznokci, do masażu, do kąpieli, ale głównie zamiast balsamu do ciała.
Ja aplikuję go na jeszcze mokrą skórę i dopiero potem wycieram ją ręcznikiem, nie pozostawia na nim plam i pięknie się wchłania.
Dużo bardziej wolę takie produkty od ciężkich balsamów i kremów.
Jego również jedyny minus to cena, bo ok 35 złotych, ale jest niesamowicie wydajny i spokojnie starczy nam na całą zimę, albo i dłużej.

Zamówić można na stronie ORIFLAME, bądź u konsultantki.

Love K.

20 komentarze:

Naturalny Peeling z mikrocząsteczkami wosku jojoba 50 ml JADWIGA

12:21 Katarzyna Piątkowska-Błaś 10 Comments

Ostatnio mam szczęście do nowo poznanych produktów, tym razem również się poszczęściło.


Peeling ma żelową konsystencję z mikrocząsteczkami wosku jojoba, który nie podrażnia naszej skóry, nie skaleczy jej nie rozprzestrzeni stanów zapalnych.



Bardzo łagodzi skórę, rozświetla, będzie dobry nawet dla wrażliwej skóry.
Dodatkowo ma działanie nawilżające i kojące.
Jednak mimo wszystko bez zbędnego pocierania złuszcza martwy naskórek.
Po nałożeniu na twarz i delikatnym masażu zostawiamy go na skórze jeszcze przez 10 minut.
Jest wydajny i przyjemny w zastosowaniu.
Za pojemność 50 ml zapłacimy 22,50 złotych.


Do opakowania również nie mam większych zastrzeżeń.
Tubka dobrze się domyka, nie przecieka.
Wiadomo, wolałabym opakowanie z pompką, ale też nie jest źle.


Moimi ulubieńcami były zawsze peeling ostro zdzierające, ale zawsze potem skóra była zaczerwieniona i delikatnie podrażniona, co po zastosowaniu kremu zawsze przechodziło.
Jednak po zastosowaniu tego peelingu właściwie od razu możemy wyjść z domu.
Bardzo fajny produkt.


A jaki jest Wasz ulubiony peeling?

Love K.

10 komentarze:

Muse Cosmetics - Mascara Volumizing ERATO

13:19 Katarzyna Piątkowska-Błaś 16 Comments

Zapraszam Was na recenzję tuszu do rzęs z nieznanej mi wcześniej firmy ERATO MUSE COSMETICS.
Tusz o którym niżej będzie mowa ma za zadanie wydłużać , podkręcać i pogrubiać nasze rzęsy. 
Po około 15 dniach ma być widoczny efekt wzrostu naszych rzęs, bo ten tusz ma przyspieszyć ich wzrost, oraz wzmocnić ogólną kondycję.




Jeśli chodzi o konsystencję od samego początku otwarcia tuszu jest zbita i sucha, ale zarazem aksamitna.
Nie groźne będzie osypywanie i sklejanie.
Nie tworzy żadnych grudek i pajęczych łapek.
Od samego początku praca z nim to sama przyjemność.
Ma fajny intensywny czarny kolor.
Wystarczy jedna aplikacja na rzęsy, by ładnie wyglądały i były dokładnie nim pokryte.


Szczoteczka jest również ciekawa.
Sylikonowa i gęsta.
 Bardziej lubię te szczoteczki włosowate, ale ta wcale od nich nie odbiega.


Jeśli chodzi o demakijaż zmywa się również bardzo dobrze i bezproblemowo.
Nie zauważyłam przy zmywaniu żadnych rzęs na waciku.
Tusz ma w swoim składzie aktywne substancję, które mają
 wzmocnić włókno i cebulki rzęs, także będzie świetny dla osób, których rzęsy nie są szczególnie ciekawe.


Tak wyglądają moje rzęsy po nałożeniu 2 warstw.
Obecnie są raczej w średnim stanie.
Ponad miesiąc temu zakończyłam używanie odżywki do rzęs i większość z nich wypadła, część swoich odrasta, jednak nie są tak spektakularnie długie jak wtedy kiedy używałam odżywki.
Jednak efekt jaki uzyskuję tym tuszem mnie zadowala.
Czy rzęsy faktycznie rosną dłuższe?
Tego jeszcze nie wiem, bo nie używam go wystarczająco długo, ale pożyjemy zobaczymy... :)







Ja mam okazję testować wersję składającą się z tuszu z jedną szczoteczką i pojemnością 3 ml.
Wiem, że pełna wersja ma 8 ml i aż trzy szczoteczki do zadań specjalnych, co może być bardzo ciekawe.
Cena pełnego produktu to 98 złotych.

SKŁADNIKI
Aqua, Synthetic Beeswax, CI 77499, Paraffin, VP/VA Copolymer, Stearic Acid, Palmitic Acid, Triethanolamine, Glyceryl Stearate, Copernicia Cerifera Cera, Polyisobutene, Propylene Glycol, Glycerin, VP/Eicosene Copolymer, Oryza Sativa Bran Cera, Imidazolidinyl Urea, Hydroxyethylcellulose, Panthenol, Biotinoyl Tripeptide-1, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin

Love K.

16 komentarze:

Sól do kąpieli Eucalyptus&Warm - eukaliptus i działanie rozgrzewające.

09:29 Katarzyna Piątkowska-Błaś 14 Comments

Jesień to najlepszy czas, aby sięgnąć bo rozgrzewające sole i kule do kąpieli.
Jeśli mamy w domu wannę i trochę wolnego czasu polecam relaks w ciepłej pachnącej wodzie.
Do tego polecam Wam sól do kąpieli z AMBASADY PIĘKNA
Dla mnie jest idealna, bo jest rozgrzewająca, także godzina w wannie gwarantowana.

Jej cena to 11,99 zł za 300g.
 Spokojnie wystarczy nam na 3 przyjemne kąpiele.
Sól ma zapach eukaliptusa, który szybo rozprzestrzenia się po całej łazience, a efekt rozgrzania i relaksu przychodzi bardzo szybko. 
Dodatkowo ma działanie odżywcze i pobudzające.
Przynosi ulgę w bólach reumatycznych i mięśniowych, także będzie odpowiednia dla osób, które duża ćwiczą.
 A także poratuję nas przy chorobie, bo działa przeciwirusowo i przeciwbakteryjne.


Sól jest w białym kolorze, bardzo szybko się rozpuszcza w wodzie, nie wytwarza żadnej piany, ani tłustej powłoki, ale woda jest ewidentnie słona.
 Jest bardzo drobno zmielona.



Sól bocheńska zawiera unikalny kompleks biopierwiastków:

-sód,
-chlor,
-wapń,
-magnez,
-potas,
-mangan,
-jod,
-brom, 
-żelazo,

w przyswajalnych przez organizm proporcjach.


Skład (INCI): Sodium Chloride, Parfum, Coumarin, Limene,

Ja osobiście jestem bardzo zadowolona z tej soli i daję jej mocną 5.
Śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z lepszych soli jakie miałam okazje używać.
Możecie mi coś jeszcze polecić co sprawdzi się w nadchodzącej zimie?

Love K.

14 komentarze:

FOODBOOK 2#

10:02 Katarzyna Piątkowska-Błaś 20 Comments

Zapraszam Was na drugiego foodbooka na blogu w moim wykonaniu.

ŚNIADANIE I:

Bułka z dynią, a na spodzie masełko, kiełki rzodkiewki, plaster żółtego sera i avocado, które ostatnio ubóstwiam i mogłabym jeść non stop!
Dodatkowo pomidorki koktajlowe i ulubiona zielona cytrynowa herbata z imbirem.


ŚNIADANIE II:

Na drugie śniadanie pożegnalne smoothie, bo niektórych owoców już w tym roku nie spróbuję.
Nektarynka, winogrono, banan, borówka i mleko owsiane, dodałam jeszcze po dwie łyżki nasion chia i zmielonego siemienia lnianego.
Pycha!


OBIAD:

2 torebki ryżu z przecierem pomidorowym i doprawione suszonymi warzywami, 2 jajka sadzone smażone na oleju kokosowym, ogórek gruntowy.


PODWIECZOREK:

0.75 l  soku marchewkowego wyciskanego w  domu.


KOLACJA:

Makaron szpinakowo-pomidorowy, plus szpinak z serem feta, czosnkiem i słodką bądź ostrą papryką i na wierzch czarne oliwki.
Niebo w gębie!


To by było na tyle.
Przyznam się Wam, że chciałabym tak ładnie jeść co dnia, a niestety większość dni u mnie to tabliczka czekolady plus zero ruchu, ale pracuję nad tym... :)

Love K.

20 komentarze:

Śnieżno biały uśmiech z białą perłą w 5 dni.

13:36 Katarzyna Piątkowska-Błaś 16 Comments

Dziś będzie o 5 dniowym systemie wybielającym z białej perły, który wraz z dziewczynami otrzymałyśmy na spotkaniu w Łańcucie.
Jeśli chcemy możemy spokojnie czas wybielania u nas wydłużyć, bo produkt jest bardziej wydajny, niż na 5 dni.
Ale zacznijmy od początku.

Od kiedy pamiętam bardzo dbam o swoje zęby, czasami nawet może zbyt przesadnie?
Ale to coś co wyrasta nam tylko 2 razy w życiu, więc na jakieś olewanie z naszej strony i błędy nie możemy sobie pozwolić, bo to nie włosy, które zawsze odrosną.

Elektryczna szczoteczka, nić dentystyczna, ostatnio pasta bez fluoru, regularne wizyty u stomatologa, kiedyś miesiące u ortodonty to u mnie podstawa i norma.
Pamiętam, że jeszcze w gimnazjum zamiast nowego kosmetyku wolałam więcej wydać na pastę do zębów, co teraz wydaję mi się bardzo rozsądne:)

Swoje zęby mam zdrowe i naturalnie w jasnym odcieniu, co wiele razy przysparzało mi niezbyt miłych docinek ze strony otoczenia.

Teraz śmieszą mnie takie rzeczy, ale wiele razy słyszałam, że mi zęby wypadną, ze są przebielone, że pewnie bardzo się psują i przysparzają nie małych problemów. 
A prawda jest zupełnie inna.
Owszem w swoim życiu miałam do czynienia 2 no może 3 razy z wybielaniem i to zazwyczaj paskami, raz białą perłą, której kuracji nie dokończyłam bo dziąsła zrobiły się zbyt wrażliwe, a efekt jaki dała mi biała perłą przez 2 czy 3 dni mnie całkowicie  zadowolił.

Więc kurację 5 dniową oddałam mężowi i o jego efektach tutaj napiszę.

Do sedna.
W opakowaniu znajdziemy pasta do zębów, żel wybielający, płyn do płukania zębów, 3 aplikatory, nakładki na zęby.
Dodatkowo jest też opakowanie na nakładki oraz pasek sprawdzający odcień zębów.
Jest także instrukcja, która jak dla mnie jest bardzo zrozumiała i czytelna.




Od producenta: 
Biała Perła® PLUS SYSTEM 5 DNI to profesjonalna kuracja wybielająca zęby w warunkach domowych oparta o nowoczesną, 1-fazową formułę wybielania oksydacyjnego zębów, która umożliwia wybielenie głębokich przebarwień oraz enzymy, które zapewniają oczyszczenie z powierzchniowych nalotów na szkliwie.

Biała Perła® PLUS SYSTEM 5 DNI umożliwia wybielanie zębów, aż do 8 odcieni w krótkim czasie (5—14 dni) poprzez aplikację żelu w indywidualnie formowanych aplikatorach (nakładkach).

SYSTEM 5 DNI został przebadany w testach klinicznych pod kątem skuteczności i bezpieczeństwa stosowania.
Dla poprawienia efektu kuracji, w opakowaniu SYSTEM 5 DNI znajdują się dodatkowo pasta wybielająca do umycia zębów przed wybielaniem i płyn do płukania do odświeżenia ust po wybielaniu zębów.
SYSTEM 5 DNI to:

Intensywne wybielanie zębów – aż do 8 odcieni
Krótki okres kuracji – tylko 5 -14 dni
Długotrwały efekt – przy właściwej pielęgnacji zębów po zakończonej kuracji
Ochrona szkliwa i dziąseł
Wygodna w stosowaniu kuracja nakładkowa

Jeśli chodzi o część techniczną nie przysparza większych problemów.
Oczywiście ślinotok jaki nam wtedy towarzyszy co dla niektórych może być uciążliwy, ale moim zdaniem warto pocierpieć.
Nie będę Wam opisywać szczegółów nakładania itd, bo o tym wszystkim możecie przeczytać na ulotce.

Chce opisać Wam efekty.
Na moich zębach kiedy stosowałam białą perłę przez 3 dni chyba z 2 lata temu usunął się na pewno kamień i przebarwienia po kawie, herbacie, pewnie taki sam efekt przyniosłoby mi piaskowanie zębów.

Ale u męża zauważyłam delikatne wybielenie o 2-3 tony, ale on również ma dość jasne zęby.
Na efekty wow i rozjaśnienia o 8 tonów moim zdaniem nie am co liczyć, ale ten produkt da nam na pewno lepsze efekty od past wybielających, ale nie porównamy go do wybielenia u stomatologa.

Swego czasu tej metody wybielania używał także mój brat, który uważał, że jest najlepsza.
Z mojej strony Wam polecam, bo wydaję mi się, ze zawsze przyniesie jakiś delikatny efekt, pod warunkiem, ze nie cierpicie na wrażliwość dziąseł i szkliwa, bo wtedy będzie więcej bólu niż pożytku.


Miałyście? Stosowałyście?
A może znacie jakieś lepsze metody wybielania?

Mąż nie dał sobie zrobić zdjęcia, ale ja zostawiam Wam moje zdjęcie po dłuższym czasie od używania tego produktu.(2lata?)



Love K.

16 komentarze:

Mac Flat Out Fabulous Retro Matte

13:37 Katarzyna Piątkowska-Błaś 32 Comments

Dziś będzie o kolorze pomadki, który jest dla mnie''niesamowicie'' odważny i w którym nie do końca czuję się dobrze.
Mam wrażenie, że dodaje mi lat.
Jednak wiem, że wiele osób ma fioła na punkcie takiego koloru ust.
Idealna propozycja na jesień.




Mac Flat Out Fabulous ma wykończeniu retro matte czyli najbardziej możliwie matowe jakie tylko możemy sobie wyobrazić.
Jeśli myślę o produkcie matowym to przed oczami od razu mam suche, popękane i podkreślone niedoskonałości na ustach.
W tym przypadku jest inaczej, nie zauważyłam żadnego wysuszenia.
Chociaż ja na szczęście nie mam problemów z ustami.
Mimo to staram się o nie dbać, pielęgnować je i regularnie nawilżać.
Owszem na pewno nie jest to produkt który nawilży nasze usta, ale przy minimalnym wkładzie z naszej strony, nie ma tragedii, ani nie przysparza żadnych problemów.
Nie jest to też szminka, którą używam jakoś nagminnie i regularnie każdego dnia, więc nie wiem czy przy dłuższym stosowaniu faktycznie nie wysusza naszych ust.


Ten odcień to intensywna, żywa i bardzo soczysta fuksja.
Jest bardzo trwała, nie straszne jej jedzenie i picie.
To co zaskoczyło mnie chyba najbardziej to łatwość z jaką się ją nakłada.
Aplikacja jest bardzo precyzyjna i szybka.
Nie wymaga jakiś specjalnych umiejętności, pędzelków czy konturówki.




W takim makijażu usta robią całą robotę.
Wystarczy podkreślić brwi, wytuszować rzęsy, dodać trochę różu i jesteśmy w zasadzie gotowe.
Ja jednak w mocnych ustach czuję się ciągle nieswojo i zawsze mam obawy by z czymś mocniejszym na ustach wyjść do ludzi.
Zwłaszcza w powszedni dzień.


Jej niewątpliwym minusem jest cena 86 złotych.
Ale polecam kupować ją na promocjach w Douglasie.
W grudniu planuję wybrać sobie jakąś pomadkę w programie back2mac, ale ciągle nie mogę się zdecydować.
Co proponujecie?
Chciałabym coś na co dzień, delikatnego, może jakiś brudny róż?


Bądźcie litościwi i łaskawi przy tych zdjęciach z bliska, gdyż nie były ani obrabiane, ani przycinane,rozjaśniane, przyciemniane, nie chciałam w ogóle zmieniać odcienia pomadki.

Love K.

32 komentarze:

Ulubieńcy kosmetyczni października

21:12 Katarzyna Piątkowska-Błaś 10 Comments

Kończy się miesiąc, chce go kosmetycznie podsumować i zawsze coś odkrywczego wpadnie jeszcze w moje ręce, więc wszelkie głębsze testy przechodzą na kolejny miesiąc.
Teraz nie było inaczej, więc czekajcie na ulubieńców listopada.
Ale póki co październik.



Podkład Revlon Colorstay nie jest dla mnie nowością.
Jest kolejnym powrotem.
Mam go w numerze 180 sand beige.
Sięgam po niego jesienią i zimą.
Jest trwały i mocno kryjący.
Nie tworzy efektu maski, ale na lato i upalne dni go nie polecam jest za ciężki.
Dla mnie jest porównywalny z Estee Lauder double wear.


2 cienie do brwi z Catrice są moim ulubieńcem jeśli chodzi o produkty tego typu.
Bardzo lubię jeszcze kredkę z Catrice i jeden cień z Inglota.
Ale ten duet jest w dobrej cenie, świetnej jakości i nie myślę szukać już niczego innego, dużo lepszy od takiego samego produktu z essence.
No a że teraz są promocję w naturze to lećcie ;)



Pomadkę z Sylveco domówiłam sobie na Minti shopie, aby mieć darmową wysyłkę.
Chciałam początkowo ta żółtą  z peelingiem, ale ta wcale nie jest gorsza, nawilża równie dobrze, nie ma smaku, a jeśli ktoś nie lubi drapania w usta i ścierania ich będzie idealna.



Jeśli chodzi o Golden Rose i pomadki w kredce to strasznie ciężko je dostać.
Chyba po poleceniu Ewy RLM wszyscy ją wykupili.
Mam i ja co prawda nie w tym kolorze co chciałam, ale też ładnym numer 12.
Niesamowicie trwała!



Koło tuszu volume mllion lashes przechodziłam milion razy i mimo, że zawsze chciałam go mieć, jakoś nie wpadał w moje ręce, ale w końcu go mam.
Każde pozytywne słowo w jego stronę to prawda.
Jest taki rzadki, nie skleja rzęs, od pierwszego użycia pracuję się nim sprawnie i bardzo dobrze, super rozdziela, ma czarny intensywny kolor.
CUDOWNY!


A jacy byli Wasi ulubieńcy?
Jakieś odkrycia godne polecenia?

Love K.

10 komentarze: