Ulubieńcy kosmetyczni sierpnia

15:13 Katarzyna Piątkowska-Błaś 16 Comments

Kocham sierpień.
 Myślę, że nie bez powodu się w nim urodziłam :)
Niestety dziś ten miesiąc dobiega końca, ale nie martwmy się czas pędzi tak szybko, że ani się nie obejrzymy, a znowu będzie lato:)

Ale do sedna, do ulubieńców.
Mydełko z Bath&Body Works było pierwszym mydełkiem jakie miałam okazje wypróbować z tej firmy.
Zachwyciło mnie!
Wiem, że są jeszcze jakieś pianki do mycia itd.
Może kiedyś uda mi się je gdzieś dorwać:)
Mydełko ma piękny śliwkowy zapach, który dość długo utrzymuje się na skórze.
Super się pieni, bardzo dobrze oczyszcza.
Mojej skóry nie wysusza i jeszcze ta pompka...
Jestem na duże TAK!

Kolejna dla mnie nowość to ziołowa pasta do zębów z Himalaya.
Oczywiście bez fluoru.
Od dłuższego czasu wystrzegam się past z fluorem!
Muszę się Wam przyznać, że ta pasta fajnie odświeża, ma przyjemny smak, czego brakuje właśnie innym pastom , które fluoru nie zawierają.
Dodatkowo ma wybielać, no nie wiem..
Dam znać za jakiś czas jak to jest z wybielaniem w jej przypadku.
Jest wydajna, nie ma problemów z jej kupnem.
Jedynym minusem może być cena bo to około 14 złotych.


Muszę także wspomnieć o nowo odkrytych przeze mnie lakierach do paznokci.
Jestem wierna lakierom Essie, ale w momencie kiedy zobaczyłam te dwa kolory w Super-pharm w cenie 4,99 zł za sztukę musiałam je mieć!

Idealne na lato, typowe neony, które zwracają na siebie uwagę.
Nie było osoby, która by nie chwaliła tych kolorów.
Nosiłam je przeważnie w  połączeniu na jednej dłoni. 
W sumie używałam je tylko dwa razy, ale zdanie już o nich mam.

Mają bardzo wygodny cienki, precyzyjny pędzelek do którego nie mam żadnych zastrzeżeń.
Plus za niską cenę i małą buteleczkę, którą jesteśmy w stanie zużyć do końca.
Nie odpryskuje tylko delikatnie ściera się po bokach.
Z topem Sally Hansen wyglądają jak hybryda i wytrzymują spokojnie tydzień.


Tak wyglądały paznokcie po 6 dniach przed ich zmyciem.
Gdyby nie odrost i odprysk na kciuku, spokojnie mogłabym w nich chodzić kolejny tydzień.
Koniecznie się za nimi rozglądnijcie.
Wiem, że lato się kończy, ale mają w swojej gamie mnóstwo neonów i kolorów którym ciężko się oprzeć.





Nowość dla mnie to balsam do ust o działaniu naprawczym z Kiko.
Posiada filtr 15.
Bardzo dobrze nawilża, delikatnie barwi, a właściwie powiedziałabym, że podbija naturalny kolor ust.
Ma przyjemny owocowy zapach.
Posiada składniki pochodzenia zwierzęcego, masło shea i witaminy.
Wykończenie tego balsamu jest błyszczące nie matowe.
Jest hipoalergiczny.


Ojjj dawno nie urzekł mnie żaden zapach tak jak ten.
Dostałam go od męża i choć sam nie przepada za słodkimi nutami, co chwilę podchodzi do mojej toaletki by powąchać flakon... ;)
Mowa o James Bond 007.
Mm kilka świeżych zapachów, które pewnie wykończę po lecie, a ten będzie idealny na jesień i chłodniejsze wieczory.
Ma słodką nutę i dla mnie bardzo kobiecą i romantyczną.
jest bardzo dobrze dostępny koniecznie obwąchajcie, bo moim zdaniem jest mało popularny, a ma bardzo ciekawy i ładny zapach.



A co Was szczególnie zachwyciło w tym miesiącu?
Na co polecacie zwrócić uwagę ?

Love K.

16 komentarze:

The secret soap store -peeling i mydełko arbuzowe

16:15 Katarzyna Piątkowska-Błaś 8 Comments

Wracając po raz kolejny do majowego spotkania blogerek w Rzeszowie, chciałabym wspomnieć o dwóch produktach z firmy The secret soap store.
Produkty wzbudziły moją ogromną ciekawość, bo firmy kompletnie nie kojarzyłam.
Ale musiało upłynąć kilka tygodni nim skrupulatnie wykończę inne pootwierane peelingi, żele czy mydełka.
Zresztą celowo zostawiłam sobie te dwa produkty na mocne, upalne polskie lato.




Naturalne mydełko arbuzowe zawiera w sobie ziarenka czarnuszki.
Jednak mimo to nie posiada on właściwości złuszczających czy peelingujących.
Zapach tego kosmetyku całkiem długo utrzymuje się na ciele. 
Jest on delikatnie arbuzowy, ale też kojarzy mi się z ogórkiem-sama nie wiem  z czymś na pewno świeżym.
Dobrze się pieni, delikatnie lecz dobrze oczyszczając przy tym skórę.
 Cena tego produktu to około 20zł za 100g. 



Peeling do ciała cukrowo-solny, pachnie bardziej słodko i intensywniej niż mydełko. 
Jest gruboziarnisty, ale nie mocno ścierający.
Z całą pewnością nie podrażni on naszej skóry i spokojnie mogą go stosować osoby z wrażliwą skórą.
Posiada fajne szczelne opakowanie.
Nie wysusza naszej skóry, a wręcz ją nawilża i odżywia, a to wszystko dzięki mieszance olejków, które po zmyciu resztek peelingu ze skóry, tworzą na niej ochronny film. 
Przyznam się Wam, ze po jego użyciu nie nakładałam już żadnego balsamu.
Jego konsystencja jest gęsta i treściwa. 
Nie ścieka ze skóry, nie lepi się.
Cena 35zł za 200g.



Produkty były bardzo przyjemne w używaniu i już zaczynam żałować, że je wykończyłam.
Znacie tą firmę mieliście coś od nich wartego polecenia?

Love K.

8 komentarze:

Tołpa, spa bio- mydło borowinowe do odnowy biologicznej

15:12 Katarzyna Piątkowska-Błaś 6 Comments

Dziś kilka słów o mydle borowinowym z Tołpy.
Jest to produkt po którym nie spodziewałam się wiele, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

  
Opis producenta:

Poprawia samopoczucie i zapewnia naturalną odnowę biologiczną. 
Oczyszcza i regeneruje skórę nie naruszając bariery ochronnej. 
Przeciwdziała zmęczeniu, odpręża i relaksuje. 
Wspomaga eliminację toksyn.
 Poprawia koloryt i wygładza skórę.
Dobre samopoczucie uzyskasz dzięki naturalnym olejkom eterycznym:
- lawenda - działa uspokajająco, uwalnia od napięcia nerwowego i stresu emocjonalnego,
- geranium - działa rozluźniająco i oczyszczająco, poprawia nastrój i tonuje nerwy,
- petitgrain (otrzymywany z młodych liści i pędów pomarańczy) - relaksuje, uspokaja i działa antydepresyjnie,
- szałwia - poprawia samopoczucie i ułatwia zasypianie.

 
Jego największe plusy według mnie:
-nie wysusza skóry, nie pozostawia uczucie ściągnięcia( przy cerze normalnej, mieszanej),
-dobry skład,
-fajnie oczyszcza,
-dobrze się pieni ,
-nie podrażnia
-ładnie pachnie( ale an skórze ten zapach znika),
-wydajność ( dla mnie i męża wystarczył na 3 tygodnie codziennego używania) ,
-nadaję się do mycia buzi i ciała,


Sposób użycia: namydl zwilżone ciało i masuj przez ok. 1 min., następnie spłucz wodą. 
Stosuj codziennie.
Składniki aktywne: borowina Tołpa, gliceryna, naturalne olejki eteryczne z lawendy, geranium, petitgrain i szałwii.
Przebadany w Klinice Dermatologii, Wenerologii i Alergologii Akademii Medycznej.


Skład: Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Glycerin, Peal Extract, Sodium Cocoyl Isethionate, Palm Acid, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange), Leaf Oil, Olea Europaea Oil, Polyguaternium-7, Salvia Sclarea (Clary) Oil, Sodium Chloride, Palm Kernel Acid, Tetrasodium EDTA, Tetrasodium Etidronate, Linalool, Citronellol, Geraniol, Limonene.

Cena: 8zł / 100g

Love K.

6 komentarze:

Ulubieńcy czerwca i lipca

12:43 Katarzyna Piątkowska-Błaś 14 Comments

Dawno nie pojawiali się u mnie ulubieńcy, więc dziś przyszedł czas by to nadrobić.

Zacznę od lakierów do paznokci.
Moimi faworytami w tej kwestii są lakiery firmy Essie.
Moja kolekcja essiaków bardzo się powiększyła i w zasadzie mam może 2-3 lakiery innych firm.
Ostatnio kupiłam 3 nowe kolory  i mam już wszystkie swoje wymarzone kolory ;)

Jeśli chodzi o paznokcie u stóp goszczą u mnie namiętnie i na zmianę dwa kolory.
Watermelon- śliczny arbuzowy kolor, który wpada w piękny róż, oraz Rose bowl- typowo różana czerwień.
Wyglądają prześlicznie na opalonej skórze, ale i u bladziochów będą się dobrze prezentować.




Jeśli chodzi natomiast o paznokcie u dłoni królują u mnie tylko i wyłącznie nudziakowe kolory. 
Moje must have to allure, madamoiselle i ballet slippers.
Nie mam ochoty ani na jakieś neonowe odcienie, ani na długie paznokcie.
Dlatego może wybieram kolory bardzo naturalne, które przy krótkich paznokciach dają efekt naprawdę ładnych, zadbanych , maksymalnie wypielęgnowanych i estetycznych paznokci.


Maska do włosów kolejny strzał w 10!
Pisałam o niej w poście o pielęgnacji moich włosów o której możecie poczytać TUTAJ


Peeling albuzowy z The Secret Soap Store to kolejne cudo, ale nie chcę się o nim za dużo teraz rozpisywać, bo wkrótce będzie większy post na jego temat.
Na pewno polecam, bo jest wart wypróbowania i będzie świetny na letnie upały.

 
Tusz do rzęs they're real z benefitu.
Rozumiem zachwyt nad nim, bo fajnie wydłuża, nie rozmazuje się, podkręca, jeśli nie cena to nie miałabym się do czego przyczepić.


Mgiełka zapachowa Green tea z Marizy.
Na upały nie mogę wyobrazić sobie nic lepszego.
Działa orzeźwiająco, bardzo przyjemnie i świeżo pachnie.
Zapach owoców cytrusowych z nutą jaśminu i drzewa cedrowego.
Mgiełka wzbogacona jest w kojący ekstrakt z dzikiej róży oraz d-pantenolu.
Nadaję się do spryskania całego ciała.



Dzięki temu peelingowi, od kilku tygodni nie używałam żadnych tarek, ani pumeksów.
Oczywiście podstawa do systematyczność.
Pisałam też o nim wcześniej TUTAJ


Ostatni produkt, który również skradł moje serce i go uwielbiam.
Miała być na jego temat osobna notka, ale napisze kilka słów o nim tutaj.
Regenerujący krem-kokon do stóp.
Uwielbiony przeze mnei za zapach i działąnie.
Faktycznie mam wrażenie jakby otulał moje stopy dodatkowo je nawilżając.
Zawiera ekstrakt z kwiatów czarnej róży, miód, olej avocado, olej z cytryny.
Na pewno będą często do niego wracać.



A jacy są Wasi ulubieńcy?

Love K.

14 komentarze:

Ostatni czas -miks zdjęć

10:16 Katarzyna Piątkowska-Błaś 6 Comments

Dziś czas na mały miks:)
Zaczynajmy!




Kawka z rana wiadomo.
 Piję kawę parzoną z reguły tą z Rossmanna Bio, bez mleka, albo z mlekiem z małą zawartością laktozy.







 Zawsze i od zawsze jem śniadania, ze względu na moje ostatnie problemy z jelitami stawiam na owsianki, kaszki itd.
Pojawia się także spora dawka owoców.


 Nowości.


 2 fajne dodatki do gazet.


 Nowości c.d


 Ukochana żurawina z Lidla.




 Najlepsze czekolady z Lidla 70% kakao!!! :)


Naj, naj, naj z Rossmanna zwłaszcza fig bar.
Ostatnio odkryłam mnóstwo pysznych i w miarę zdrowych przekąsek, ogólnie zastanawiam sie też nad przejściem na wegetarianizm...
ajjj chyba muszę w tym temacie przygotować posta;)

Love K.

6 komentarze: